Ślub i wesele w Łowiczu. Cudowna Para, Maja i Mateusz.

Ślub i wesele w Łowiczu. Cudowna Para, Maja i Mateusz.

Ślub i wesele w Łowiczu.

Wesele w Hotelu Eco w Łowiczu.

Duża sala, dużo przestrzeni, zgaszone światło, a na środku parkietu oni – Maja i Mateusz. Fantastyczna Para Młoda, marzenie każdego fotografa i filmowca, w świetle lamp filmowych oraz rozwieszonych girland, otoczona lekko unoszącą się delikatną mgiełką dymu… Wokół nich zaproszeni goście z włączonymi latarkami w swoich smartfonach… i oni… Maja i Mateusz…, tacy szczęśliwi, wpatrzeni w siebie, zakochani… Za chwilę zespół zagra pierwsze takty przepięknej piosenki specjalnie dla nich,
a oni zaczną tańczyć ze sobą i tylko dla siebie… Świat wokół przestanie dla nich istnieć na kilka minut, bo będą mieli tylko siebie…, a my, zebrani na tym parkiecie będziemy świadkami tego spektaklu, tego cudownego tańca Mai i Mateusza…

To tylko mały fragment wesela w Hotelu Eco w Łowiczu, jeden taniec, wspaniały taniec Pary Młodej przed oczepinami. A to ja wyglądał ich dzień ślubu, możecie zobaczyć poniżej, do czego bardzo serdecznie zapraszam.

 

Maja i Mateusz, fantastyczna Para zajmująca się fotografią i filmem.

Maja i Mateusz to kapitalna Para, cudowni ludzie, z którymi złapałem  bardzo przyjazny kontakt już od pierwszej wymiany zdań w sprawie terminu ślubu. Mimo, że na co dzień mieszkają i pracują w Łodzi, to tak się złożyło, że za kilka miałem być w ich mieście i właśnie tam podpisaliśmy umowę, spotykając się i gadając i gadając bez końca. A wspólnych tematów trochę było, bo na co dzień Maja i Mateusz zajmują się fotografią i filmem. Zresztą, zobaczcie jakie piękne sesje dziecięce, sesje ciążowe i sesje rodzinne w Łodzi, w swoim studiu robi Maja https://www.majareczulskafotografia.com/ . Super luźna atmosfera, ich pozytywne nastawienie i otwartość sprawiły, że od momentu spotkania nie mogłem się doczekać dnia, kiedy spotkamy się już w dniu ślubu w ich rodzinnym mieście, Łowiczu.

Hotel Eco w Łowiczu.

Nigdy w życiu nie byłem wcześniej w Łowiczu, nawet przez niego nie przejeżdżałem, a w pewną czerwcową sobotę właśnie tutaj i pobliskim Czatolinie, towarzyszyłem Mai i Mateuszowi w tym ich wyjątkowym dniu. Fotografowanie rozpocząłem od przygotowań do ślubu Mateusza w hotelu Eco. Luz, elegancja, zero stresu i chaosu, właśnie tak spokojnie zaczął się ten mój fotograficzny dzień. Mateusz z racji tego, że jest filmowcem i wiele razy brał aktywny udział w przebiegu dnia ślubu filmując go, to doskonale wiedział co i jak robić. Dobra robota Mateusz !!! W hotelu rozpocząłem fotografowanie reportażu ślubnego i do hotelu wrócimy, a tymczasem musiałem udać się jak najszybciej kilkanaście kilometrów dalej, do Czatolina, gdzie znajduje się dom rodzinny Mai.
 

Burza i deszcz w dniu ślubu.

W dniu ślubu regularnie sprawdzałem radary pogodowe, bo zapowiadane były deszcze i burze przechodzące także nad Łowiczem i okolicami. Jadąc na przygotowania do Mai, można powiedzieć, że ścigałem się z burzą, która także zbliżała się w tamtym kierunku. Na szczęście zdążyłem kilka minut przed nią, przez co udało się jeszcze spotkać przed domem Maję wraz z druhnami wznoszącymi toast szampanem i zrobić dziewczynom kilka zdjęć. Po chwili zaczęło bardzo mocno wiać i solidnie rozpadało się, ale my byliśmy już w domu. 
A tu pełnia życia, ruch, ostatnie przygotowania, ubieranie się, a w tym całym wesołym, radosnym i bardzo pozytywnym zamieszaniu, ja fotografujący oraz ekipa filmująca, o której jeszcze wspomnę, a z którą współpracowało się naprawdę idealnie.
Maja z Mateuszem w dniu ślubu po raz pierwszy widzieli się dopiero przed ołtarzem w kościele, tak że do kościoła przyjeżdżali oddzielnie, przez co nie było w domu Panny Młodej błogosławieństwa przez rodziców.  A, że Maja do kościoła jechała prawdziwym polskim klasykiem, piękną Syreną, która demonem prędkości raczej nie jest, w dodatkowej asyście strażaków z miejscowego OSP, to trzeba jednak było wygospodarować odpowiednią ilość czasu na dojazd.
Maja w sukni ślubnej wyglądała zachwycająco. Jeszcze tylko buty, dodatki i zamiast bolerka, specjalna skórzana kurteczka. Zrobiliśmy kilka zdjęć z rodzicami, świadkami, babcią i przybyłymi na miejsce strażakami i trzeba było ruszać do kościoła. Oj, pogoda, wiatr i deszcz nie zachęcały na pewno do wyjścia z domu, ale dla mnie stanowiły fajny element wpływającym na zdjęcia i nie uciekłem do samochodu, a mimo padającego na mnie i na aparaty deszczu, starałem się złapać w kadrze wyjście z domu i wyjazd na ślub. 

Ślub w kościele pw. Chrystusa Dobrego Pasterza w Łowiczu.

Maja do kościoła przyjechała Syreną, a wewnątrz, przed ołtarzem czekał już na nią Mateusz. Samochód, którym przyjechał, a którym potem wspólnie mili jechać na salę weselną, zaskoczył tak samo pozytywnie i tak samo wielkie wrażenie zrobił jak Syrena Mai. Był to stary, przepiękny kabriolet Chevrolet Corvette. Po cichu modliłem się o to, żeby udało się zrobić Mai i Mateuszowi przy tym samochodzie choć kilka zdjęć. I… udało się, ale o tym będzie trochę później.
Kiedy wszyscy goście zajęli swoje miejsca w ławkach, a Mateusz wraz z drużbami i druhnami czekał przed ołtarzem, Tata Mai na znak dany przez księdza zaczął prowadzić ją do ołtarza, żeby przed nim przekazać córkę Panu Młodemu. Kiedy tak obserwowałem i fotografowałem Maję i jej Tatę czekających na wejście, kiedy widziałem Ich emocje, radość, uśmiech i kiedy widziałem Ich spojrzenia kiedy już szli przez środek, to muszę stwierdzić, że to było jedno z najpiękniejszych i najfajniejszych wprowadzeń Panny Młodej przez ojca do ołtarza. Aż chciało się tam być i obserwować tą bijącą od nich więź, radość i widzieć jacy są szczęśliwi.

W trakcie mszy, pięknego kazania oraz ceremonii ślubu, Maja oraz Mateusz nie ukrywali uśmiechów, radości i szczęścia. Uwielbiam fotografować takich ludzi, łapać w kadrach te wszystkie pozytywne chwile, emocje, które okazują i obdarowują się nimi nawzajem.

Mini sesja w dniu ślubu. Chevrolet Corvette, samochód do ślubu.

Po ślubie, po życzeniach, które mimo lekkiego padającego deszczu miały miejsce przed kościołem, Maja i Mateusz wsiedli do przepięknej Corvetty, żeby udać się na salę weselną do hotelu Eco, gdzie czekali już na nich goście. 
Padał co prawda deszcz, choć na drodze w lesie jakby trochę mniejszy. Przystanęliśmy więc na chwilę, żeby zrobić kilka zdjęć oraz żeby filmowcy sfilmowali kilka ujęć. Dach został zdemontowany i trzeba było działać szybko, na żywioł i całkowicie spontanicznie. Maja i Mateusz cudownie i bardzo sprawnie współpracowali, a niesamowity Corvette, droga przez las i padający deszcz tworzyły fantastyczną scenerię i klimat zdjęć. I ta pogoda, te warunki, które mogłyby się wydawać wielkim utrudnieniem, okazały się idealne. Ale w tym wszystkim i tak największe brawa należą się Mai i Mateuszowi, że chcieli, że nie przestraszyli się deszczu, że nie odpuścili. 

Tu, w reportażu z dnia ślubu jest trochę mniej zdjęć z tej mini sesji, ale jest ona na stronie www w oddzielnym wpisie: https://marcinkowalczyk.com/piekny-chevrolet-corvette-i-mini-plener-mai-oraz-mateusza-w-drodze-ze-slubu-na-wesele

Wesele w hotelu Eco, dekoracje kwiatowe oraz słodki stół.

Powiem szczerze, że kiedy przyjechałem na przygotowania Mateusza w hotelu, to nawet nie zajrzałem na salę, gdzie odbywało się wesele. Wszedłem na nią dopiero tuż przed przybyciem Pary Młodej, żeby zrobić choć kilka zdjęć sali, dekoracji, wystroju oraz detali.
Od pierwszego spojrzenia sala spodobała mi się. Duża, bez żadnych kolumn na środku, z dużym parkietem oraz podłużnymi stołami, pomiędzy którymi nie było ścisku. Po wejściu moją uwagę przykuły piękne i niecodzienne dekoracje kwiatowe, których głównym elementem były paprocie. Świetnie komponowały się z drewnianą ścianką za stołem Pary Młodej oraz z girlandami, które Maja i Mateusz samodzielnie zakładali przed swoim weselem. Bukiet, kwiaty i wszelkie dekoracje, to zasługa kwiaciarni z Łowicza Flamingo Flowers.
Na sali nie mogłem nie sfotografować słodkiego stołu przygotowanego przez kawiarnię Buffina z Nieborowa. Powiem szczerze, że te słodkie pyszności wyglądały przepięknie i tak samo smakowały. I wcale nie dziwię się, że ten stół cieszył się taką popularnością wśród gości.

A co działo się na samym weselu? Cóż mogę powiedzieć… Mógłbym pisać same ochy i achy o Mai i Mateuszu. O ich świetnym pierwszym tańcu, o ich tańcu, od którego zacząłem wpis. O uśmiechu i dobrym humorze, który nie opuszczał ich przez całe wesele. O niesamowicie pozytywnej atmosferze, fantastycznych gościach i bardzo dobrej zabawie. Ale może nie będę tego wszystkiego opisywał, bo to widać na zdjęciach, do obejrzenia których bardzo gorąco zachęcam.

Wspomnę jeszcze o ekipie filmowej, która filmowała dzień ślubu Mai i Mateusza. Lenses Film, świetni filmowcy, fantastyczni ludzie, z którymi niesamowicie przyjemnie pracowało się., a w wolnej chwili rozmawiało. Niewidzialni, dyskretni, spokojni obserwatorzy, a nie kreatorzy przyklejeni do Pary Młodej z “szerokim kątem”. Dla nich ujęcie portretowe to ogniskowa 50mm i więcej, a nie 14-16mm. Chcąc nie chcąc obserwowałem sposób pracy Wioli i Tomka, a potem widziałem trailer filmu Mai i Mateusza i mogę tylko powiedzieć “chapeau bas” !!! Kapitalny efekt !!!

ceremonia ślubu: Kościół pw. Chrystusa Dobrego Pasterza w Łowiczu. 
wesele: Hotel Eco w Łowiczu.
dekoracje kwiatowe: Flamingo Flowers.
suknia ślubna: Salon sukni ślubnych Madonna Warszawa.
garnitur: Kubenz.
fryzjer: salon Luisse w Łodzi.
makijaż: Aleksandra Mitek Makeup.
słodki stół: Cukiernia Buffina Nieborów
fotograf: Marcin Kowalczyk Fotografia
film: Lenses Films

Comments are closed.