Moje ulubione zdjęcia ślubne 2016-2017, część I.

Mniej więcej od początku zimy fotografowie ślubni z całej Polski zaczęli podsumowywać zakończony sezon 2017 publikując na blogach, fanpage’ach, stronach swoje prace, pod szumnie brzmiącymi tytułami „Najlepsze zdjęcia ślubne 2017”, „TOP 100 zdjęć ślubnych”, „Najpiękniejsze zdjęcia ślubne 2017”, itp. Z wielkim prawdopodobieństwem jestem przekonany, że to jest prawda, że te pieczołowicie przebrane i wyselekcjonowane zdjęcia to faktycznie ich najlepsze zdjęcie z poprzedniego roku. Chwała im za to, że na tyle dziesiątek tysięcy zdjęć zrobionych nie tyle potrafią wybrać te swoje 100 czy 200 zdjęć, ale odrzucić całą resztę i zaprezentować je zwięźle czy to w klasycznym wpisie czy też w prezentacji. Ja z ręką na sercu przyznaję się, że tego nie potrafię. Dlatego też zamiast „TOP”, zamiast „najlepsze” czy „najpiękniejsze” są po prostu moje ulubione zdjęcia ślubne, które wykonałem w 2017 roku, ale także ich część jest jeszcze z 2016, kiedy po prostu nie zdążyłem zrobić takiego podsumowania.

Wiem, są głosy zwłaszcza części fotografów ślubnych, którzy twierdzą, że reportaż z dnia ślubu to max. 200-300 zdjęć, a zdjęcia plenerowe to 20-40 zdjęć. Szczerze, to chciałbym tak podchodzić, robiłbym mniej zdjęć, miałbym mniej pracy, więcej czasu dla siebie. Ale ja zdjęcia robię nie dla własnego widzi mi się, nie dla innych fotografów, nie dla poklasku lub krytyki. Robię te zdjęcia dla Par, które mnie wybierają, dla ich rodzin, gości. Bo dla mnie reportaż z dnia ślubu, to nie tylko dokumentacja wydarzeń, ale też dokumentowanie na zdjęciach ludzi, uczestników tego jednego z najważniejszych dni w życiu Młodych, ich radości, emocji, zwracając uwagę przede wszystkim na to, żeby jak najkorzystniej wyglądali na zdjęciach oraz na tym, żeby zdjęcia pokazywały właśnie emocje, uśmiech, pozytywną atmosferę i dobrą zabawę. A że zdjęć robię dużo, bardzo dużo też oddaję Parze Młodej, tak że miałem wielki ból głowy z wyborem zdjęć, ból serca w związku z odrzucaniem innych, aż w pewnym momencie powiedziałem sobie dość, nic na siłę, nie będę się ograniczał, bo tak trzeba czy tak wypada. Dlatego też tych zdjęć ulubionych, wybranych jest naprawdę sporo, ale to właśnie są zdjęcie, które zrobiłem, zdjęcia jakie po prostu robię, zdjęcia pokazujące jak widzę dzień ślubu, jak widzę Parę Młodą i otaczających ich ludzi. Powiem szczerze, że takie wybory to naprawdę nie jest prosta i łatwa praca i jestem przekonany, że wiele zdjęć, których tu nie ma, bez problemu mogłyby i powinny się znaleźć, a pewnie znajdą się także zdjęcia, które tu są, a które są może na wyrost. Ale nie chcę już w to wnikać i nie chcę nic zmieniać.

A jakie były te sezony 2016, a zwłaszcza 2017? Praktycznie większość reportaży ślubnych oraz plenerów fotografowałem w Kielcach i okolicy. Tak, że nie znajdziecie u mnie sesji plenerowej na Islandii. Plenerowa sesja ślubna w Chorwacji, plener na Santorini, na Malediwach,  w Hiszpanii, Portugalii, Norwegii, Rzymie, Paryżu, Lizbonie czy jakimkolwiek innym wyjątkowo atrakcyjny, ekskluzywnym czy robiącym wow miejscu…, tego też tu nie ma. Ślub we Włoszech, w Alpach, Grecji, też były mi zupełnie obce. Ale wiecie co? Nie żałuję, nie zazdroszczę innym fotografom, że mogli robić zdjęcia w takich miejscach. Super, że mieli takie okazje i z chęcią zawsze obejrzę ich zdjęcia wykonane z takich miejsc. Ale nie zamieniłbym się z nimi na Pary Młode, bo naprawdę udało mi się trafiać na fantastycznych ludzi, których naprawdę bardzo miło wspominam, a z wieloma mam ciągły kontakt. Udało mi się poznać wiele nowych osób, kilka nowych miejsc i zrobić zdjęcia, które są pamiątką z tego wyjątkowego dnia, dnia ślubu oraz zdjęcia, na których starałem się w tych znanych i oklepanych miejscach pokazać Parę Młodą z jak najlepszej strony, jak najatrakcyjniej nie eksperymentując za nadto z obróbką czy nie podążając za niektórymi aktualnymi trendami w fotografii ślubnej, z którymi w ogóle albo nie do końca się zgadzam.

Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć zdjęcia ślubne, które wykonałem w latach 2016-2017, jeśli ma cierpliwość i czas przejrzeć chociaż część z nich, to już jest super. A naprawdę podziwiam tych, którzy obejrzą wszystkie zdjęcia od początku do końca i wielka chwała im za to 🙂

Tak, że zapraszam do części I podsumowania i wybranych przeze mnie zdjęć 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.